poniedziałek, 26 maja 2025

Sanssouci - najbardziej ekskluzywny hotel w Karpaczu

 Z górnej kondygnacji rozpościera się piękny widok na Sudety Zachodnie, Sudety Środkowe, w oddali widać Chełmiec, Trójgarb, Snieżkę i całą Kotlinę Jeleniogórską. 
Najbardziej ekskluzywny hotel w dawnym Bruckenberg (Karpacz Górny), znany w całej Polsce i na Świecie. W 1944 mieściła się w nim ambasada Japonii, oraz służył jako Dom Wczasowy "Urocza".
Położony w okoloicy legendarnej Świątyni Wang przy ulicy Karkonoskiej. Fascynujące miejsce z wielowątkową historią. 

Hotel został wybudowany w 1897 roku, nowoczesny i luksusowy obiekt znany był w kraju i Europie, posiadał 85 miejsc noclegowych, restaurację, centralne ogrzewanie, kasyno, a winda która funkcjonowała w hotelu była symbolem czystego luksusu. W broszurze reklamowej z 1920r czytamy: 
"Winda osobowa, elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie, łazienka, zimna i ciepła woda z wodociągu, radio i telefon do dyspozycji w pokojach gościnnych oraz inne udogodnienia". 
W tamtym okresie hotel miał się czym pochwalić, stanowił bowiem jedno z najbardziej luksusowych miejsc wypoczynkowych w regionie, a w okoicy był jedynym budynkiem wyposażonym w windę. 

Julius Most - inwestor i biznesmenn z Bruckenbergu nie oszczędzał na swojej inwestycji, zależało mu na najlepszej opinii, rozgłosie i reputacji właściciela najbardziej luksusowego hotelu w regionie. 
Swojego majątku podobno dorobił się w krajach Ameryki Południowej, inwestował nie małe pieniądze w kopalnie cennego kruszcu co się opłaciło i przyniosły mu ogromne zyski. Część majątku ulokował w Hotelu Sanssouci, któego budowę zakończono w 1901 roku. Gości hotelowych przybywało, głównie dzięki informacjom zawartym w prasowych reklamach. Julius Most cieszył się swoim hotelem do lat 30. XX wieku, kiedy zmarł i przekazał hotele w ręce swojego syna Bernarda. Hotel przynosił spore zyski, jednak wszystko się zmieniło gdy nadciagnęła wojna, Rzesza do której należał Karpacz zarekwirowałą wspaniały obiekt.

Julus Most spoczywa spokojnie lub niespokojnie w grobie obok Świątyni Wang, a wokół jego ukochaneho hotelu zaczynają się kręcić nieciekawe charaktery. Ciemne płaszcze konfidentów, agenci tajnych służb Gestapo i oficerowie SS co raz częściej byli widywani w Hotelu Sanssouci. Prawdopodobnie z początkiem 1942 roku, jakiś czas po podpisaniu paktu berlińskiego - trójstronengo porozumienia pomiędzy faszystowskimi Niemcami, Włochami i Japonią - Hotel Sansoucci stał się w części siedzibą Ambasady Cesarstwa Japońskiego a lokalizacja sprzyjała wywiadowczym celom obiektu. 

3 Kwietnia 1944 roku, odziani  w czarne szykowne płaszcze, faszystowscy dygnitarze opuszczali swoje eleganckie, czarne limuzyny i udawali się do sali konferencyjnej.  apotrzeby tego spotkania sala konferencyjna została ogrzana. Przyjezdni nie byli gośćmi z przypadku, całe spotkanie ustalone z wyprzedzeniem w najdrobniejszych szczegółach. Hotel Sansoucci był świadkiem spotkania niemieckich dyplomatów z zagranicznych misji w Danii, Francji, Włoszech, Chorwacji, Szwecji, Turcji, Szwajcarii, Rumunii, Słowacj, Hiszpanii oraz Portugalii. 
Notatka w dzienniku oficera SS: "tego dnia hotel był częściowo ogrzany, zupełnie jakby zjawić się miał sam papież". 
Na polecenie Himmlera zjechali ponadto dwaj przedstwiciele Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (Reichssicherheitshauptamt) oraz atache kulturalny przy ambasadzie w Sofii, a jednocześnie szef tamtejszej komórki SS. 
Nieformalnym przedmiotem konferencji było nic innego jak "ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej w Europie". 

Czemu Karpacz a nie Wrocław lub Berlin? Nieustanna groźba alianckich nalotów, któa wisiała nad Berlinem, jak i wysoki stopień ryzyka związany ze spotykaniem się tylu istotnych dla Niemiec postaci na terenie Wrocławia stanowiły wystarczające powody by organizowac takie spotkania w innych lokalizacjach. 
O gęsią skórkę przyprawia fakt, iż w tak niedalekiej odległości od Jeleniej Góry podejmowano okrutne decyzje, kóre zapisały się na kartach historii. 

Po wojnie hotel został ograbiony przez sowieckich żołnierzy, a później przejęty przez władzę ludową, jako budynek rządowy ówczesnych Bierutowic (tak nazwano po II wojnie część Karpacza). Po 1948 siedzibę w hotelu miał Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Wielu mieszkańców nadal twierdzi że ściany hotelu skrywału katownię Urzędu Bezpieczeństwa, że to właśnie tu torturowano byłych żołnierzy Armii Krajowej oraz innych przeciwników partii. Niedługo po tych wydarzeniach Władysław Gomułka dochodzi do władzy, a ówczesny już dom wypoczynkowy "Urocza" przechodzi w ręce Funduszu Wczasów Pracowniczych i pełni rolę hotelu/domu wczasowego aż do końca lat 90. 

Chodziły i nadal chodzą plotki o tym iż hitel jest nawiedzony. W "Uroczej" była stołówka na którą przychodzili kuracjusze z okolicznych domów wczasowych. Zatrudniano wówczas kucharki, sprzątaczki i dyrektor. Niektóre z pań sprzątających skarżyły się że nieznani sprawcy robią bałagan, marszczą prześcieradła, które później znajdują w kątach pokoi, ktoś odkręcał wodę i lałą się zalewając łazienki. Nigdy nikogo nie udało się złapać na gorącym uczynku. Po jakimś czasie powstały plotki że hotel jest nawiedzony ponieważ jakiś czas temu działy się tam niedobre rzeczy. 
Nadal jak się porozawia z okolicznymi mieszkańcami to usłyszymy historię o swiatłąch w oknach w pokojach w których nikogo nie ma. Mogą to być zwyczajnie bezdomni, lub młodzież szukająca sensacji. Czy jest nawiedzony przez duchy przeszłości? Każdy sam musi odpowiedzieć sobie na to pytanie, jedno jest pewne, miejsce ma bardzo ponurą i smutną historię.





dfkbfkbifdhb


wtorek, 13 maja 2025

Schroniska w Karkonoszach - Polska strona

 Nic tak nie cieszy jak dotarcie do Schroniska w Karkonoszach, w Karkonoszach jest ich sporo. W każdym można usiąść, coś zjesć przybić pamiątkową pieczątkę i ruszyć dalej do kolejnego schroniska. 
Szczerze można tak wędrować bez końca, nie są one oddalone od siebie za bardzo, co ułatwia wędrówki. Nie to co Tatry, piękne góry jednak tam nie ma takiego luksusu zatrzymania się w kilku schroniskach w ciągu jednego dnia, ba nawet niekiedy się idzie kilka godzin żeby zobaczyć ładny widok, zjeść własnoręcznie zrobione kanapki i wrócić a schroniska jak nie bylo tak nie ma. 
Uwielbiam Karkonosze, Tatry też są niczego sobie jednak my wolimy spokojniejsze szlaki (trzeba wiedzieć kiedy się wybrac zeby nie było tłumów) i schroniska. Takie małe dzieci chyba w nas nadal drzemią któe lubią pieczątki. 

Schronisko PTTK Na Przełęczy Okraj
Schronisko na Przełęczy Okraj

Schronisko położone na wysokości 1046 m n.p.m. pomiędzy Karkonoszami a Lasockim Grzbietem. Obok Shcroniska znajduje się drogowe przejscie graniczne do Czech. Spod Schroniska na Przełęczy Okraj dojdziemy czerwonym szlakiem na Śnieżkę. 

Pierwsze boudy pojawiły się Karkonoszach w 1690 roku, wzniśli je oficerowie habsburscy, któzy trudnili się wyrębem lasu i hodowlą bydła. Pierwsz boudy to były zwyczajne proste chaty pasterskie, dopiero z czasem przeobraziły się w miejsca dla turystów. 
W XVIII wieku a granicy Polsko-Czeskiej pojawiło się przejście graniczne a jedna z boud służyła za pomieszczenie dla celników. Z czasem przy granicy wybudowano kilka obiektów które pełniły rolę schronisk - Tippeltbaude - dzisiejszy Hotel Druzba, Hubnerbaude, Adolfbaude, Goderbaude i Schlesische Grenzbaude i to ono dało początek współczesnemu schronisku. 




Pierwsze prawdziwe schronisko na Przełęczy Okraj powstało w XIX wieku, małe, drewniane założone przez Karola Nalega , pruskiego kombatanta wojny napoleońskiej, który rozpropagował potem popularne w całych Karkonoszach zjazdy rogatymi saniami. Pierwsza trasa miał 7km długosci i prowadziła z przełęczy aż do Kowar. 
W 1922 roku postwaje murowany obiekt - Schlesische Grenzbaude, mieścił on takze schronisko młodzieżowe Storchennest (Bocianie Gniazdo). Utrzymane w regionalnym stylu sudeckim, w środku znajdowałą się poczta. Obiekt zniknął po II wojnie światowej gdy w 1964 wybudowano przejście graniczne. 
Po 1945 w budynku dawnej gospody otwarto schronisko "Na Rubieży", nazwane później "Muflonik". W 1975 powstała bacówka z 28 miejscami noclegowymi, obecnie dawna gospoda "Muflonik" oraz bacówka tworzą schronisko "Na Przełęczy Okraj". 


Schronisko Dom Śląski
Dom Śląski


Dom Śląski - Schlesierhaus jest najbardziej jednym z najbardziej atrakcyjnych schronisk w Karkonoszach, położone na wysokości 1400m n.p.m. we wschodniej części Równi Pod Śnieżką na przełęczy Pod Śnieżką na granicy polsko-czeskiej. Jest to najwyżej położone schronisko w Sudetach Polskich. 
Niedaleko Domu Śląskiego można zobaczyć fragment tundry norweskiej z charakterestycznym wrzosem a pobliskie Torfowiska na Równi pod Śnieżką należą do najwspanialszych w Europie. 


Początki Domu Śląskiego sięgają XVII wieku, kiedy to postawiono budę służącą za schronienie drwalom i pasterzom. Pierwsze schronisko stanęło tu w 1847 roku, tuż obok już istniało inne Riesenbaude - Obri bouda - po czeskiej stronie. Początkowo DOm Śląski nazywał się Heldmannbaude od nazwiska włąscicial, w 1888 spłonęło niewykluczone iż podpalił je Reinard Schultz - właściciel Riesenbaude co było typowym zachowaniem w tamtych czasach. W 1904 wzniesiono nowe. Obecny budynek jest trzecim z kolei obiektem, powstał w latach 1921-1922. 
Po II wojnie schronisko zarządzane było przez DTTK i PTT, a od 1951 roku przez PTTK. W 1982 rozebrano stojące na przeciwko czeskie schronisko Obri bouda - Riesenbaude. 


Schronisko Szrenica
Schronisko Szrenica


Schronisko położone na wysokości 1362m n.p.m. na Szczycie Szrenicy. Należy do największych wysokogórskich schronisk w Karkonoszach. 
Gdyby w 1921 roku Franzowi Endlerowi nie odmuwiono koncesji na dalsze prowadzenie schroniska - Vosecka Bouda; Schronisko na Szrenicy prawdopodobnie by nie powstało, lub powstałoby dużo później. Do powstania Schroniska na Szrenicy przyczynili się Niemcy, 11 września 1921 wmurowano kamień węgielny pod budowę nowego schroniska, a rok później 19 grudnia schronisko zostało oddane do dyzpozycji turystów. Samo położenie schroniska nie było łatwe przy jego budowie, panują tu bowiem nie zbyt korzystne warunki atmosferyczne takie jak silne wiatry, długotrwałe opady i zjawisko szadzi. 




Po II wojnie światowej, w 1951 schronisko przejęło PTTK, liczba miejsc noclegowych się stale zmniejszała, jakość usług również spadła, w 1967 schronisko zamknięto z powodu złego stanu technicznego. W 1972 roku w schronisku wybuchł pożar, który strawił ok. 70% powierzchni dachu, reszta budynku ocalała. W 1973 roku rozpoczęto remont schroniska, który z małymi przerwami trawł aż do 1991 roku. W 70 rocznicę - 19 grudnia schronisko szczęśliwie zostało zakupione przez prywatnych właścicieli. 


Schronisko na Hali Szrenickiej
Schronisko na Hali Szrenickiej


Neue Schelische Baude - położone troszkę poniżej Schroniska na Szrenicy na wysokości 1195m n.p.m. na Hali Szrenickiej. Na Hali Szrenickiej wszystko zaczeło się od budy pasterskiej, ktorą postawiono w 1786 roku i nazwano ją "Nowa Buda Śląska" - Kranichbaude. Jej właścicielem był zięć właściciela budy pod Łabskim Szczytem. Po jakimś czasie budę pasterską przekształcono w gospodę, a następnie w schronisko. Ruch turystyczny wzrósł gwałtownie gdy w 1869 wybudowano drogę. 




26 lat później przebudowano cały obiekt wzorując się na schronisku Petrova Bouda, a w 1909 roku dobudowano do niego dwupietrowy murowany budynek z werandą według braci Albert z Jeleniej Góry - projektantów kilku innych karkonoskich schronisk. 30 lat później dobudowano skrzydło, które połączono galerią z instniejącym budynkiem. Przed II wojną światową miało standad luksusowego hotelu górskiego. Obecnie jest jednym z głównych obiektów bazy turystycznej w rejonie Szklarskiej Poręby. Co ciekawe uznane zostalo za najgorsze w Polsce w II rankingu schronisk górskich PTTK ogloszonym w 2011 roku z racji dewastacji budynku. 




Schronisko PTTK Strzecha Akademicka
Strzecha Akademicka

Schronisko znajduje się na jednym ze szlaków prowadzących z Karpacza na Śnieżkę, położone na wysokości 1258m n.p.m pomiędzy Kotłem Małego Stawu i Białym Jarem, około 15 minut drogi od Schroniska "Samotnia". Wraz ze schronsikiem Pod Łabskim Szczytem uważane jest za jedno z najstarszych schronisk w Krrkonoszach.

Pierwsi właściciele tutejszej boudy słynęli ze znakomitej nalewki na szyszkach i gry na rogu bądź trąbie, na powitanie i pożegnanie wędrowców. Wraz z co raz większa ilością turystów pasterska buda zmieniła swój wygląd i przeistoczyła się w piękne schronisko górskie. Po niejakim Samuelu buda przesła w ręce rodziny Hamplów (1758-1863) i od ich nazwiska uzyskał nazwę Hampelboude, nazwa znana po dziś dzień i używana w języku niemieckim oraz w czeskim - Hamplova bouda. 




Dzięki pamiątkowym księgom schornisko odwiedził we wrześniu 1790 roku Johann Wolfgang Goethe, króry podziwiał co rano wschód słońca. 
W 1896 wybudowano trzykondygnacyjne schornisko, budynek ten niestety spłonął od ognia z nieszczelnego komina 1 kwietnia 1906 roku. Co ciekawe do ogromnych zniszczeń przyczyniła się również straż pożarna która potraktowała pierwsze doniesinia o pożarze jako żart primaaprilisowy. 
8 września tego samego roku uruchomiono po odbudowie nowy budynek schroniska a w obiekcie zainstalowano centralne ogrzewanie. 
Kolejna rozbudowa nastąpiła w latach 1911/1912, jak na owe czasy był to obiekt niezwykle nowocześnie urządzony - elektryczne oświetlenie, centralne ogrzewanie, wygodnie urządzone pokoje z bieżącą wodą oraz łazienki. Strzecha Agademicka cieszyła się popularnoscią latem i zimą, w szczególności zimą a największą atrakcją były zjazdy rogatymi saniami torem saneczkowym prowadzącym do Karpacza. 
W latach 20 w schronisku na stałe pracował kierownik, gospodyni, służąca i kucharz. Okresowo zatrudniano paręnaście osób, po wojnie schronisko przejęło YMCA z Krakowa, potem prowadzili je studenci wyższych uczelni krakowskich - Centrala Akademickiego Zrzeszenia Sportowego - i z tego okresu pochodzi dzisiajsza nazwa schroniska. 
Schrosniko przechodziło wiele remontów i modernizacji, w 1995 roku położony został nowy miedziany dach a w latach 2000-2003 wymienione zostały wszystkie okna i wyremontowano łazienki i prysznice. Zaplecze kuchenne przeszło generalny remont w 2017, schronisko otrzymało również oczyszczalnię scieków, nowy system ogrzewania oraz izolację ścian oraz nową elewację. 

Schronisko PTTK Samotnia
Schronisko Samotnia

Schronisko Samotnia uchodzi za jedno z najpiękniejszych i najstarszych schronisk w Polsce, ta perła architektury położona jest poniżej Srzechy Akadedmickiej na wysokości 1195m n.p.m. Jej usytuowanie i urokliwe położenie zapiera dech w piersiach. 

Pierwsze wzmianki o chatce pojawiają w 1670 roku, do boudy prowadziła ścieżka przez Złotówkę z Karpacza, w chatce nad stawem mieszkał strażnik pilnujący hodowanych w akwenie pstrągów. Pstrągi należały do śląskiego rodu arystokratycznego Schaffgotschów. Nieco później, zaczęto używać innego szlaku, który rozpoczyna się przy Świątyni Wang i prowadzi przez Rzepiórkową Kręgielnię, Polanę, Kozi Mostek. Szlak jest po dziś dzień często uczęszczany i bardzo popularny. 

Wędrójąc na Śnieżkę Christian Gryfius - śląski pedagog, filozof i poeta - wspomina jak spotkał na swojej drodze mieszkańca tutejszej chatki. Był nim właśnie strażnik pilnujący pstrągów. Przypuszcza się, że pierwsi właściciele chatki nad stawem wywodzili się z rodziny Schuderów, utrzymywali się z hodowli kóz, pilowali stawu spełniając tym wolę ówczesnych włascicieli ziem - rodziny Schaffgotschów.

Rozwój turystyki w 1866 roku spowodował uruchomienie połączenia kolejowego Jelenia Góra - Wrocław - Berlin. Wtedy rownież właściciele boud karkonoskich dostrzegli potrzebę ich robudowy aby przyjąć większą ilosć turystów. Karol Haring zabierał się za rozbudowę Samotni, później w 1891 roku sprzedał ją Henrykowi Richterowi, który kontynuował rozbudowę. Z tego okresu pochodzi symbol Samotni - wieżyczka i odlany w Jeleniej Górze dzwon. Samotnia przechodziła z rąk do rąk, od 1 maja 1927 schronisko prowadził znany sportowiec Paul Haase z żoną Gretą, w okresie stało się ono centrum sportów zimowych. Ostatnim niemieckim właścicielem do końca II wojny śwatowej był Franz Hovel. Po wojnie przez schronisko przewinęło się kilkunastu zarządców. 

Schronisko Samotnia przeżywałą rozkwit w ostatnich latach, stała się jednym z najczęściej nagradzanych schronisk i obiektów turystycznych w kraju. Nadal się cieszy ogromną popularnością przez cały rok. 



Schronisko PTTK Odrodzenie
Schronisko Odrodzenie

Schronisko Odrodzenie umiejscowione w sercu Karkonoszy na wysokości 1236m n.p.m. tuż przy przełęczy Karkonoskiej. Jest miejscem przecięcia szlaków, miejscem granicznym między Polską i sąsiadującymi Czechami, miejscem wypoczynku i przygody. 



Budynek schroniska zaprojektował Herbert Eras - niemiecki architekt, jego projekt zwyciężył w konkursie architektonicznym, budynek został wzniesiony w 1928 roku jako schronisko dla młodziezy pod nazwą "Rubezahl". W 1933 roku schronisko zostało przejęte przez młodzieżową organizację nazistowską Hitlerjugend. Pod jej zarządem nazwa obiektu została zmieniona na "Adolf-Baude", chociaż według mapy z lat 30. i innych źródeł nazwę "Adolf-Baude" miał obiekt po czeskiej stronie - obecnie wojskowy ośrodek wypoczynkowy "Maly Sisak", w trakcie II wojny światowej obekt był domem wypoczynkowym dla niemieckich oficerów. Po wojnie obiekt służył za placówkę Wojsk Ochrony Pogranicza, w 1947 przejęło je Polskie Towarzystwo Tatrzańskie i w 1949 otwarto schronisko dla turystów. Od 1950 roku schronisko należy do Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. W latach 60 przechodziło kapitalny remont, na przełomie XX i XXI wieku schronisko nie cieszyło się zbytnio dobrą opinią - było zaniedbane, od 2009 doszło do zmiany właścicieli i rozpoczęto remont budynku. Nowi właściciele, nowy początek, jak sami pisza na stronie schroniska swoje działania w schronisku nazywają "Odrodzeniem Odrodzenia" i chcą aby miejsce żyło i było odwiedzane. 

Schronisko PPTK pod Łabskim Sczytem
Pod Łabskim Szczytem


Alte Schlesische Boude - schronisko zwane Starą Śląską Budą położone w pobliżu Szklarskiej Poręby na wysokości 1168m n.p.m usytuowane na hali pod Łabskim Szczytem na krawędzi Łabskiego Kotła. Teren wokół schroniska porasta kosodrzewina, jarzębina borówka czernica, wrzos o raz rzadka ciemiężyca zielona, dzięki obfitości roślin żyje tu wiele gatunków ptaków.

Schronisko należy do najstarszych w Karkonoszach, powstało w czsie wojny 30-letniej (1618-1648) jako jedna z pierwszych bud pasterskich dając schronienie wędrowcom. Wraz ze wzrostem zaiteresowania góami i rozwojem turystyki w KArkonoszach stare budy pasterskie zaczęły zmieniać swój wygląd, przekształcając się w schroniska górskie. W XVIII i XIX w okolicy schroniska wypasano zwierzęta. 



Schronisko przechodziło z rąk do rąk zmieniając nazwy Eliasch Baude, Jesaiasch Baude, Schlesische Baude a po 1787 Alte Schlesische Baude i ta nazwa się utzrymywała najdłużej. W 1897 niedaleko powstało schronisko na Śnieżnymi Kotłami i w tym samym okresie wybudowano również drogę łączącą obydwa obiekty. 
W 1909 w budynku zaczął działąć telefon a  lata później uruchomiono nową sieć wodociągową. Niestety w w 1915 roku wybuchł pożar i strawił budynek, uratowano zwierzęta oraz kilka sprzętó domowych, postawiono nową prowizoryczną skromną budę. W 1938 wybudowano kolejny obiekt noclegowy, który poprawił jakość i liczbę noclegów. Po II wojnie światowej obiekt przejęło PTTK, a w 2009 roku schronisko zajęło czwarte miejsce w rankingu schronisk górskich, dwa lata później w 2011 zajęło piąte miejsce. 

Schronisko PTTK Kochanówka
Kochanówka





Górskie schronisko "Kochanówka" położone niziutko na wysokości 510m n.p.m powyżej ujsćia potoku Szklarki do rzeki Kamiennej. Schronisko miescie się w zabytkowym budynku wybudowanym w 1868 roku przy wodospadzie Szklarki, w środkowej części Wąwozu Szklarki, na lewym brzegu skalnego progu. 
Wąwóz w ktorym usytuowane jest schronisko porasta gęsty las świerkowy z domieszką jodeł i buków. Przy schronisku znajduje się mały taras z widokiem na kaskadę wodospadu. 
Drogę prowadzącą do wodospadu wybudował Witriolejni Preller, wtedy pojawiły pierwsze wzmianki o wodospadzie a gospodę - Kochellfalbaude - wybudowano w 1868 i po kilku przebudowach isnieje po dziś dzień. 

Schronisko Kamieńczyk
Kamieńczyk

Schronisko Kamieńczyk to prywatne schronisko położone obok wodospadu Kamieńczyka na wysokości 830m n.p.m 
Jak wiele innych miejsc w Karkonoszach, schronisko i wodospad są bardzo popularnymi miejscami wsród turystów. W latach 1848-1849 wybudowano tutaj drogę z Piechowic przzełomem rzeki Kamiennej do huty "Józefina" i dalej na Halę Szrenicką. Wraz z rosnącą liczbą turystów pieszych wybudowano dojście ze Szklarskiej Poręby. 
Wówczas przy wodospadzie znajdowało się niewielkie schronisko nazywane - Zackelfallbaude - "Zackelfall" to niemiecka nazwa wodospadu. Schronisko rozbudowano w latach 20. XX wieku - kierownikiem schroniska był wówczas Franz Adolph - zasłużył się w rozwoju sportów zimowych w Karkonoszach. To z jego inicjatywy w pobliżu powstał tor bobslejowy z wyciągiem, który mógł ciagnąć sanki wraz z pasażerem oraz skocznią narciarską przy Owczych Skałach. 




Po zakończeniu II wojny światowej schornisko zostało przejęte przez Dolnośląską Spółdzielnię Turystyczną która urządziła w nim schronisko "Przy Kamieńczyku". W 1947 budynek przeszedł do rąk Wojsk Ochrony Pogranicza, WOP wyprowdził sie z niego w drugiej połowie lat 50. i wtedy otwarto w nim ośrodek wypoczynkowy "Kamieńczyk" Prokuratury Wojewódzkiej we Wrocławiu. Jego funkcjonowanie przerwał pożar który wybuchł podczas remontu w 1984 roku, całkowicie rujnując obiekt. Rok poźniej budynek przejęło małżeństwo Sieleckich, któzy postanowili ponownie zagospodarować go dla turystów. Początkowo była tu niewielka budka, następnie bufet aż wresznie w 1995 roku stanęło schronisko. Duży ruch turystyczny w tym miejscu związany jest z łatwym dojściem ze Szklarskiej Poręby oraz usytuowaniem tuż obok naruralnej atrakcji - Wodospadu Kamieńćzyka. 


No a Śnieżka i Śnieżne kotły? Powiecie....
Wszystko w swoim czasie, w tym artykule opisywałam krótko schroniska, a Śnieżka to obserwatorium a na Śnieżnych już od dawna schronisko nie funkcjonuje. Ale jest tam coś innego....




piątek, 2 maja 2025

Złoty Pociąg - Legenda zakopana w stali

 Pociąg ze złotem nazistów znany jako Złoty pociąg, pod koniec II wojny światowej rozeszły się szepty o silnie opancerzonym pociągu opuszczającym Breslau - dzisiejszy Wrocław - wypełnionym złotem, dziełami sztuki i skradzionymi nazistowskimi skarbami. Zniknął w tunelach w poblizu Wałbrzycha - i nigdy więcej go nie widziano. Dziesięciolecia później odkrywcy i poszukiwacze skarbów wciąż szukają "Pociągu ze złotem nazistowskim".


Czy był prawdziwy?!
Czy jest zakopany pod górą?!
Tajemnica pozostaje, odbijając się echem w polskich lasach i niemieckich mapach wojennych. To, co zaczęło się jako historia chciwości, stało się mitem ginącego bogactwa i pogrzebanej winy. 

Chodza słuchy iż Złoty pociąg był dywersją a złoto trafiło do Ameryki aby ocalić niemieckich generałów i przetransportować ich do Ameryki Południowej. 

Fascynacja "Złotym Pociągiem" nie kończy się, co kilka/ kilkanaście lat przybiera na sile. Aby zrozumieć obecną fascynację trzeba cofnąć się w czasie, do źródeł i zadać sobie jedno pytanie: 
"Jaką funkcję pełniło złoto w czasie II Wojny Światowej?" i "Jak dużą ilość złota udało się nazistom zgromadzić/ zrabować?"
Na początku XX wieku złoto było powszechnym środkiem płatniczym oraz stanowiło zasób czynnej rezerwy interwencyjnej, która miała utrzymywać stabilność waluty. Pieniądze papierowe pełniły funkcję papierów dłużnych banków centralnych, które były zobowiązane wymieniać je na realną walutę - ZŁOTO. 

Jednakże doświadczenia I Wojny Światowej jak niedobór środków płatniczych i drukowanie pieniędzy niemających pokrycia w złocie doprowadziły do spadku zaufania do środkó płatniczych emitowanych przez banki centralne. Metale szlachetne jak złoto zaczęły być postrzegane jako jedyna gwarancja wypłacalności.
Po zakońćzeniu I Wojny Światowej banki centralne uznały, ze złoto będzie jedyną uznawaną formą rozliczeń międzynarodowych w sytuacjach kryzysowych, w tym konfliktach zbrojnych. Metale szlachetne zaczęto wycofywać z rynku i przechowywać w skarbcach banku centralnego. Zoto stało się towarem deficytowym, zwłaszcza dla Niemiec, które musiały go wykorzystać do płacenia reparacji wojennych na mocy traktatu wersalskiego. Przed wybuchem II Wojny Światowej, III Rzesz oficjalnie dysponowała niewielkimi zasobami rudy, wynoszącymi 25,5 tony (USA szacowały je na 34,5 tony). Według nieoficjalnych źródeł Niemiecki Bank Narodowy zgromadził więcej złota.


Panzertriebwagen 16 - według niekórych relacji
"Złoty pociąg mógł wyglądać podobnie






W każdym razie ta ilość nie wystarczy na przeprowadzenie wojny światowej. Dlatego też głównym celem działalności specjalnej grupy urzędników, która wraz z armią niemiecką wkroczyła na tereny okupowane, była próba przejęcia lokalnych (krajowych) zasobów mineralnych. Dzięki działalności takich grup na przestrzeni lat do skarbców Reichsbanku trafiało złoto z banków z Austrii, Czechosłowacji, Belgii, Holandii, Luksemburga i Włoch, a także (niewielkie) depozyty z terytorium Związku Radzieckiego. Prawie wszystkie te zasoby znajdowały się w rękach Banku Rzeszy - mniejsza część była w dyspozycji niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i SS. Za złoto kupowano broń, surowce i żywność w tzw. krajach neutralnych, do których zaliczały się: Szwajcaria, Turcja, Szwecja, Rumunia, Portugalia i Hiszpania.

Do Banku Rzeszy trafiały także metale szlachetne zrabowane ludności cywilnej w krajach oraz ofiarom obozów zagłady. W sumie w czasie wojny do tzw. Reichsbanku dotarło 76 takich transportów. Pracownicy działu metali szlachetnych sporządzali szczegółowe opisy złóż i umieszczali je w workach oznaczonych znakiem Reichsbanku. Następnie przekazywano je odpowiednim wydziałom – banknoty i monety do Biura Klasyfikacyjnego, weksle i papiery wartościowe do Departamentu Papierów Wartościowych, złoty złom do Mennicy Państwowej, a biżuterię do Miejskiego Lombardu. Przedmioty z metali szlachetnych, których nie można było sprzedać za gotówkę, przekazywano firmie Degussa, która odpowiadała za ich przetopienie. Złote zęby, obrączki ślubne i biżuteria niższej jakości były przerabiane na sztabki złota i odsyłane do Reichsbanku, gdzie oczekiwały na dalsze wytyczne.



Co się stało ze złotem III Rzeszy po zakończeniu wojny?

W 1945 prześledzono dokumenty dotyczące operacji kruszcowych dokonanych przez nazistów. Okazało się, że w ciągu kilku lat do Reichsbanku wpłyneło około 600 ton złota. Prawie połowę tego zasobu rozdysponowano w czasie wojny. Alianci przechwycili ponad 300 ton kruszcu, Amerykanie około 220 ton odnaleźli w kopalni soli w Merkers w Turyngii. Kolejny duży depozyt ważący około 10 ton zlokalizowano w rejonie miejscowości Mittenwald w Bawarii. 
AMerykanie odnaleźli rownież wiele ton złota w oddziałach Banku Reszy na terenie Niemiec. Prawdopodobnie Rosjanom udało się zabezpieczyć kilkanaście ton złota znajdującego się w Berlinie. 

Po wojnie specjalne komisje powołane przez aliantów przygotowały szczegółowy raport na temat zasobów złota znajdującego się wrękach Reichsbanku. Autorem raportu był Russell A. Nixon z Wydziału Wywiadu Finansowego Kwatery Głównej Sił Stanów Zjednoczonych, EUropejski Teatr Działań - UNITED STATES FORCES EUROPEAN THEATER - USFET. Nixon ustalił, że Amerykanom udało się przejąć i zabezpieczyć w skarbcu we Frankfurcie 98,6% złota znajdującego się pod koniec wojny w rękach niemieckiego banku centralnego. 
Tu nasuwa się pytanie dotyczące "Złotego Pociągu", który miał być ukryty w Sudetach pod koniec wojny. Jeśli pociąg na prawe istniał lub istnieje nadal to gdzie w Sudetach "Złoty Pociąg" mógł zostać ukryty? Według legend w wagonach kolejowych ukrytych są setki ton złota. Gdzie? Do dzisiaj są dobrze ukryte. 


A może "Złoty Pociąg" otrzymał taką nazwę ze względów transortowania niewiarygodnych ilosci złota w różne miejsca? 


Spekuluje się o wielu miejscach ukrycia "Złotego Pociągu". Jednym miejscem jest Jelenia Góra lub podziemne komory gdzieś w rejonie Wałbrzycha niedaleko zamku Książ. Poszukiwania w latach 90. nie przyniosły jednak spodziewanych efektów. Jednak to nie brak rezultatów dowodzi, ze ta sprawa jest niewiarygodna. Umieszczenie składu kolejowego w jakimś podziemnym schronie to dość złożona operacja. Nowej linio prowadzącej do tajemnieczej komory nie układa się w ciągu kilku dni, nawet jeśli dysponujemy liczną grupą więźniów lub robotników przymusowych. Tunel dla takiego pociągu nie jest łatwy do przygotowania, korzystając nawet z dostępnej sztolni czy jaskini naleąłoby dostosować wysokość i szerokość tego typu przestrzeni dla tak ogromnego składu kolejowego. 
Następnie nalezałoby zasypać tunel i wjazd do tunelu, zdemontować torowisko i zatrzeć ślady po całej akcji - pozbyć/ zlikwidować pracowników kolei, robotników przymusowych, ochronę konwoju i innych przypadkowych świadków. 
Aż do 1944 pociąg mógł poruszać się bezproblemowo w wielu kierunkach. Jesli ktos zdecydował o ukryciu cennego depozytu, pytanie kiedy dokłądnie to nastąpiło. Ewakuacja dóbr materialnych z terenów Niemiec i nieszczenie mienia, które mogłoby wpasć w ręce wroga nastąpiła dopiero na początku 1945 roku. Aż do tego mometu "Złoty Pociąg" mógł spokojnie dotrzeć do Skarbca Banku Rzeszy w Berlinie lub zostać wysłany do Turyngii lub Bawarii. 
W styczniu 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem z obozu w Oświęcimiu wysłano do Berlina ostatni transport z gotówką i cennymi przedmiotami należącymi do ofiar zagłady. Główne zasoby Banku Rzeszy wywieziono dopiero w kwietniu do miejscowości Merkers. 

Możemy spekulować, zgadywać i wygłaszac teorie spiskowe na temat co i jeśli przewożono "Złotym Pociągiem". Chodziły pogłoski o wagonach wypełnionych diamentami, wydaje się nieprawdopodobne, szczególnie tak ogromnej ilosci diamentów nie wydobyto w tamtych latach. 
Można by się chylić bardziej ku dziełom sztuki, znane są przypadki dużych składów kolejowych wiozących dobra kultury z polskich muzeów. Tego typu transporty, w większosci po upadku powstania warszawskiego trafiały na Dolny Śląśk, stamtąd wysyłano je głównie do Bawarii. Pod koniec wojny Bawaria wydawałą się miejscem o wiele bardziej bezpiecznym niz Dolny Śląsk. 
Polska utraciła około pół miliona dóbr kultury, nigdzie nie ma informacji aby zaginął jeden ze skłądów wiozących dzieła sztuki. Dziwne byłoby też ukrywanie pod koniec 1944 roku transportu wiozącego broń, który na ostatnim etapie wojny były dla walczących oddziałów o wiele cenniejszy niż dobra kultury czy złoto. 

Amerykańscy żołnierze przed pociągiem pełnym skarbów zagrabionych przez Niemców węgierskim żydom

Ludziom zakazano opuszczania domów

5 maja 1945, mieszkańcy Waldenburga - dzisiejszego Wałbrzycha otrzymali zakaz opuszczania domów. Okna ich mieszkań miały byc zasłonięte czarnymi roletami - nawet w ciągu dnia. To włąsnie wtdy nazisci postanowili przetransportować wagony ze skarbem w wyznaczone miejsce. 

Wałbrzyski "Złoty pociąg" miał przypominać "Węgierski złoty pociąg". Ten pod koniec kwietnia 1945 roku opuścił Budapeszt i uciekał w kierunku Berlina, został znaleziony nie długo później 11 maja 1945 przez amerykanów w Tunelu Tauryjskim w pobliżu austriackiego Bocksken. W jego skłąd wchodziły 44 wagony załadowane kosztownościami zrabowanymi przez nazistów zamożnym Węgrom, których przetransportowano do KL Auschwitz. Znajdowały się w nim skrzynie wypełnione obrączkami, świecznikami, diamentami i ponad 1200 obrazami. W trakcie podróży, nie wiadomo dlaczego, część wagonów tego pociągu zaginęła. 

Skarb skradziony przez nazistów nie musiał pozostać w pociągu. Można go było dostarczyć jedynie do miejsc, które Niemcy znali bardzo dobrze. Góry Sowie, Wrocłąw i Wałbrzych to dawne tereny niemieckie. Niemcy bardzo dobrze znali ukrztałtowanie tych terenów. Prawdopodobnie ukryli skarby z pociągu w sobie tylko znanym tunelu, o któego istnieniu Polacy nie mieli pojecia po wojnie. 

Na tym historia "Złotego pociągu" się nie końćzy. Pod wzgórzem Kamienna Góra w Lubaniu znajduje się podziemny kompleks militarny. Od 1945 roku nikt nie był w jego magazynach. Poszukiwacze "Złotego Pociągu" mają nadzieję, ze właśnie tam go znajdą, prace ruszyły w 2021 roku. Kto najbardziej na tym skorzysta? Na pewno lokalna turystyka i osoby zamieszkujące te tereny.


"Dama z łasiczką" Leonarda da Vinci odzyskana przez amerykańskich żołnierzy

środa, 23 kwietnia 2025

Riesengebirge - Góry Olbrzymie

 Riesengebirge - Góry Olbrzymie lub potocznie bardziej znane jako Karkonosze to jeden z najpiękniejszych regionów w Polsce.

Są najwyższym pasmem górskim Sudetów rozciągającym się na przestrzeni ok. 40 km od Przełęczy Szklarskiej na zachodzie do Przełęczy Lubawskiej na wschodzie. 
Głównym grzbietem oraz Grzbietem Lasockim przebiega granica polsko-czeska. Najwyższym szczytem jest Shneekoppe - Śnieżka 1603m n.p.m 


Karkonosze położone są w Sudetach Zachodnich stanowiąc ich centralną część. Od północy graniczą z Kotliną Jeleniogórską, od północnego wschodu poprzez Przełęcz Kowarską z RUdawami Janowickimi, od wschodu ze wzgórzami Bramy Lubawskiej (Kotlina Kamiennogórska), od południowego wschodu poprzez Przełęcz Lubawską z Górami Kruczymi, od południa z Podogórzem Karkonoskim i od zachodu poprzez Przełęcz Szklarską z Górami Izerskimi. 

Po szczytach Karkonoszy można wędrować bez końca, sama wspominam wycieczkę którą zorganizowali moi rodzice. Zatrzymaliśmy się w Szklarskiej Porębie, tata wpadł na ciekawy pomysł aby pojechać busem do Karpacza, tam wjechaliśmy kolejką na Kopę i szliśmi grzbietami w kierunku Szrenicy i pieszo na dół do Szklarskiej. Grzbiet KArkonoszy to granica polsko-czeska jest to Główny Grzbiet Karkonoszy - rozciąga się od Przełęczy Szklarskiej do Przełęczy Okraj; dzieli się na Grzbiet Śląski, Grzbiet Czarny i Grzbiet Kowarski. 

Szczyty, grzbiety i przełęcze Gór Olbrzymich


Przełęcze

  • P1 – Przełęcz Szklarska
  • P2 – Przełęcz Czarna
  • P3 – Przełęcz Dołek i Karkonoska
  • P4 – Przełęcz pod Śnieżką
  • P5 – Przełęcz Sowia
  • P5 – Przełęcz Okraj
  • P7 – Przełęcz Kowarska

PK – Pogórze Karkonoskie

  • S1 – Grzybowiec
  • S2 – Żar
  • S3 – Grabowiec
  • S4 – Czoło

G1 – Śląski Grzbiet

  • S1 – Szrenica
  • S2 – Łabski Szczyt
  • S3 – Wielki Szyszak / Vysoké kolo
  • S4 – Czeskie i Śląskie Kamienie
  • S5 – Mały Szyszak
  • S6 – Smogornia

G2 – Czeski Grzbiet

  • S1 – Kotel
  • S2 – Medvědín
  • S3 – Krakonoš
  • S4 – Luční hora
  • S5 – Studniční hora

G3 – Czarny Grzbiet

  • S1 – Śnieżka / Sněžka
  • S2 – Czarna Kopa

G4 – Kowarski Grzbiet

  • S1 – Skalny Stół
  • S2 – Czoło

G5 – Lasocki Grzbiet

  • S1 – Łysocina

G6 – Grzbiety Południowe / Krkonošské rozsochy

  • S1 – Mechovinec
  • S2 – Zadní Planina
  • S3 – Černá hora
  • S4 – Růžová hora

G6/R – Rýchory

  • S5 – Dvorský les


Góry Olbrzymie najwyzsze i najcześciej odwiedzane, choć jak pamiętam z moich pierwszych wypraw z rodzicami do Karpacza lub Szklarskiej Poręby, tłumów tam jeszcze nie było a mam na myśli ponad 20 lat wstcz. Wiele się zmieniło, społeczeństwo jest bardziej zmotoryzowane i ma więcej możliwości niż lata temu. Ludzie chętnie się ruszają i pokazują swoim dzieciom jakie piękno skrywa Dolny Śląsk. Karkonosze charakteryzują się niezwykle zróżnicowaną pogodą z 12 miesięcy potrafi tu sypać śnieg prze 7-8, w trakcie wędrówek trzeba być przygotowanym na częste i nagłe zmiany pogody. Oprócz pięknych widokó znajdziemy tutaj strome kotły lodowcowe i rozległe górskie łąki, skaliste grzbiety i malownicze doliny. Urozmaiceniem wędrówek po górach mogą być lokalne Wodospady Szklarki i Kamieńczyka, Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze, Muzeum Mineralogiczne, Dom Gerharta i Carla Hauptmanna, Muzeum Miejskie "Dom Gerharta Hauptmanna w Jelieniej Górze" Pałac w Łomnicy, Muzeum Zabawek w Karpaczu, oraz Kościół Wang. 

Jako bazę noclegową turyści wybierają najczęściej Karpacz lub Szklarską Porębę. Swoją przygodę z Karkonoszami zaczęliśmy z rodzicami w Karpaczu, jak dziś pamiętam naszą pierwszą wycieczkę do Schroniska Samotnia, wyruszyliśmy spod Kościoła Wang. Prowadzą tam dwa szlaki - żółty i niebieski a trasa zwana Drogą na Śnieżkę zaczyna się fantastycznie łagodnie, idzie bardzo przyjemnie i czasami człowiekowi wydaje się ze nie jest w góach, jedna trzba pamietać kto zamieszkiwał te tereny ponad 60-70 lat temu i skąd się wzięły tak dobre drogi i trasy górskie. Jakby nie patrzeć zawdzieczamy wiele dawny niemiecki mieszkańcom to po czym obecnie sapcerujemy i wspominamy. Choć histria również ma swoje mniej przyjemne strony. 

Widok na Mały Staw i Schronisko "Samotnia"

Wracając do naszej pierwszej wycieczki, po około 15minutach docieramy do pierwszego rozwidlenia pod Rówienką, do "Samotni" mamy około godzinki a do "Strzechy Akademickiej" dodatkowy kwadrans. Po dotarciu na "Polanę" 1067m n.p.m. obecnie można odpocząć przy fajnych ławeczkach, w trakcie naszej wędrówki tam mało co było. Tu szlaki się rozwidlają, niebieskim ruszamy do "Samotni", zielony prowadzi do Kotła Wielkiego Stawu a żółty przez "Pielgrzymy" aż do "Słonecznika". Wracając na niebieski szlak docieramy do Schroniska "Samotnia". Pamiętam jakby to było wczoraj, pogoda nas zaskoczyłą, padało, przemokliśmy do suchej nitki, otzrymaliśmy lekcję od Ducha Gór co nas może spotkać nawet na takiej niewinnie wyglądajacej trasie. Wróciliśmy do naszego pensjonatu "ABIR" obecnie właściciele się zmienili i jest to "Willa Karkonoska". Zaopatrzyliśmy się w lepsze ubrania i podjęliśmy ponownie wyzwania zdobywania i zwiedzania Karkonoskich Schronisk. Ach to były fajne czasy, mało ludzi na trasach, jaka się szło czuło się wolność i podekscytowanie odrywania nowych miejsc a gdy weszło się na "Śnieżkę" to było niesamowite uczucie. "Śnieżka" - majestatyczna królowa gór, która z godnością spogląda w dół na całe swoje królestwo...

Schemat szlaków turystycznych




wtorek, 22 kwietnia 2025

Liczyrzepa - Duch Gór

Duch Gór zamieszkuje Sudety. Odpowiedzialny za niewytłumaczalne zjawiska przyrodnicze, czy rozmaite zdarzenia. 

W miarę napływu mieszkańców pochodzących z różnych zakątków Europy i mieszania się ich własnych wierzeń, zaczęły się pojawiać nowe interpretacje, nowe imiona i nowe legendy, aż do momentu, gdy zaczął on być znany głównie jako Liczyrzepa. Kto to więc jest?  


Początkowo Duch Gór był uważany za skarbnika skarbów skrywanych w Sudetach oraz strażnika samych gór. Z czasem przypisano mu rolę strasznego monstrum Rubenzala, które miało być skrzyżowaniem osła, lwa i kozła. Postrzegano go także jako niegroźnego, dającego się lubić figlarza i psotnika oraz – wręcz przeciwnie – za jednego ze złych duchów. Do tego dochodzi różnorodność imion. Dla nas Duch Gór to Liczyrzepa, dla Niemców to Rübezahl, a dla Czechów Krakonoš. 


Imię Liczyrzepa

Karkonoski Duch Gór swoje imię zawdzięcza pewnej legendzie. Według niej miał on się zauroczyć córką śląskiego władcy i porwać ją do swojego zamku. Dziewczyna była w nim jednak samotna i nieszczęśliwa, dlatego też Liczyrzepa postanowił podarować jej tuzin rzep, które po wypowiedzeniu zaklęcia miały zmienić się w członków jej rodziny i służbę. W darze tym dziewczyna dojrzała swoją szansę na ucieczkę i poprosiła Ducha Gór, by zebrał i policzył dla niej wszystkie rzepy z Karkonoszy, by mogła otoczyć się wystarczającą ilością ludzi. W czasie, gdy on spełniał prośbę ukochanej, ta szykowała się do ucieczki. Wykorzystała najdorodniejszą rzepę, zamieniła ją w pegaza i w ten sposób wydostała się z zamku, którego właścicielem był Liczyrzepa. Legenda nie kończy się szczęśliwie – Liczyrzepa–Duch Gór z żalu, że został oszukany, miał zburzyć swoją rezydencję i zamieszkać pod gołym niebem na końcu swoich włości. Co więcej, miał przylgnąć do niego właśnie ten, nieco obraźliwy, przydomek.

Na terenach Górnego Śląska legendy o Duchu Gór zyskały dużą popularność. Określenie to wynikało ze skojarzenia pojęć - rzepa i upiór, które jest starą nazwą ludową i przez to bardziej właściwą od prymitywnych tłumaczeń "Liczyrzepa" czy "Rzepolicz". 
Na pierwszą połowę XVII wieku przypada spolonizowanie pisowni w formie ROBĘ-ZAEL, któa powstała pod wpływem francuszczyzny. Wersja ta zrodziła się wśród polskiej szlachty, przybywającej na leczenie do Cieplic. W tym samym środowisku powstała w 1677 roku forma RYWENZAHL, czyli zniekształcone brzmienie niemieckiej nazwy. 


Czeskie wersje oparte są również na pierwowzorze w języku niemieckim: Rubecal, Rybecal, Rybrcoul, Repocet, Rybiczar. Rdzennie czeskim tworem, chociaż znacznie późniejszym byłąby forma KARKONOSZ inczej KRAKONOSZ.

Od połowy XVII wieku popularyzuje się, dzięki Pretoriusowi, określenie "Pan Jan" - Herr Johannes - które stanowi starszy jeszcze od formy niemieckiej odpowiednik Rzepióra. Skąd takie imię? Otóż w Czechach imię Jana cieszy się dużą popularnością jeszcze od czasów Husa. Ta rodzinna nazwa czeska mogła znikać stopniowo, usuwana w cień przez termin niemiecki, gdyż coraz wiecej ludności niemieckiej zaczęło zamieszkiwać Karkonosze. 

Od wieków badacze zafascynowani są postacią Ducha Gór, próbują odnaleźć etymologiczne znaczenie jego imienia. W wyniku poszukiwań powstały liczne formy i odmiany. Do najprostszych należą: 
Ruebe-Zahl = Liczyrzepa

Ruebe-Zagel = Rzepi ogon
Do oryginalnych zaliczyć możemy:
Ruebe-Zabel = diabeł

Riphen-Zabel = diabeł gór rifejskich - prastara nazwa gór północy, jeszcze antyczna.
Najbardziej niesamowite tłumaczenia to: 
Riesen-zall, Rabet-thal, Ribenazall-Roncevall, Rubinzal, Rubincalius, Rupicina, Rupertus, Rupert von Zahl, Rubens von Dal, Jan Rocky-cana. Oraz fantastyczno-złowrogie: Rubecul-Repicul - jako odwrotnosci imeinia Lucypera. 

Omawiana nazwa niemiecka w pisowni Rubenczal, umieszczona na najstarszej mapie Śląska z 1561r jest jedną z najdawniejszych i prawdopodobnie pierwszą w ogóle jej dokumentacją. Na najstarszej podobiźnie Rzepióra na mapie wykonanej przez wrocławskiego matematyka i kartografa Marcina Helwiga pochodzącego z Brzegu widnieje postać niesamowitego zwierzaka utworzonego z kilku elementów zoomorficznych, wyraźnie na kształt heraldycznego wyobrażenia. Stwór taki umieszczony został na wzgórzach Karkonoszy między Śnieżką a Kowarami.

Legenda o Duchu Gór Liczyrzepie, w której liczył on rzepy dla swojej ukochanej, podaje, że porwana księżniczka miała na imię Emma lub, w innej wersji, Dobrogniewa i była ukochaną księcia Mieszka ze Świdnicy. Jednak niezależnie od podania, każda z tych historii kończy się podobnie – dziewczyna ucieka, a Liczyrzepa zyskuje niesławne imię „liczącego rzepy”.




Gdzie mieszka Liczyrzepa? 

W tym, gdzie mieszka Liczyrzepa, legendy nie są do końca zgodne. Czasami mówi się o Górach Stołowych, czasami o Karkonoszach, czasami znów o rozległym królestwie, którego granice ma wyznaczać roślina nazywana kiedyś zielem Liczyrzepy, a dzisiaj, bardziej naukowo, lepiężnikiem białym. Inna legenda o Duchu Gór wskazuje natomiast na to, że jego siedziba znajduje się pod ziemią, w okolicach Śnieżki lub Błędnych Skał. Tam mają mu towarzyszyć duchy, demony i inne nadprzyrodzone istoty.

Które góry zostały stworzone przez Liczyrzepę?

Liczyrzepa, jak twierdzi legenda, stworzył Błędne Skały leżące w Górach Stołowych. Niegdyś w miejscu skalnego labiryntu miała znajdować się góra Skalniak, gdzie składano ofiary pogańskim bożkom. W jednym z takich spotkań uczestniczył Duch Gór, który, gdy został rozpoznany i spotkał się z odmową oddawania mu czci, wpadł w gniew i rozniósł górę, tworząc w jej miejsce labirynt z zawalonych skał.




Sanssouci - najbardziej ekskluzywny hotel w Karpaczu

 Z górnej kondygnacji rozpościera się piękny widok na Sudety Zachodnie, Sudety Środkowe, w oddali widać Chełmiec, Trójgarb, Snieżkę i całą K...